Jeśli lubisz samemu naprawiać rower to znajdziesz tutaj porady, które Ci to ułatwią. Przez wiele lat serwisowania zetknąłem się z wieloma nietypowymi problemami, które postaram się tutaj opisać i zilustrować. Zapraszam wkrótce.

  1. Pozostawienie roweru w stanie spoczynku oraz związane z tym dbanie o przerzutki.

    Jednym z częstych grzechów bikera jest pozostawienie roweru na kilka godzin, dni, a nawet miesięcy z przerzutkami wrzuconymi na największe tarcze kaset, wolnobiegów lub/i korb. Analogicznie jeżeli ktoś posiada przerzutki z odwrotną sprężyną, to pozostawienie jej na najmniejszych zębatkach z tyłu.

    Co w tym złego ? A no to, że gdy zwalniamy manetką przerzutkę, aby zrzuciła łańcuch na mniejsze zębatki (lub większe w przypadku przerzutek z odwrotną sprężyną), wówczas pracę tę, wykonuje zamontowana w niej sprężyna. Jeżeli pozostawiamy na dłuższy czas przerzutki w stanie rozciągnięcia sprężyny, należy liczyć się z tym, że narażamy na utratę sprężystości tego elementu. Tym, samym przerzutka w dolnym zakresie swojej pracy, czyli w ostatniej fazie zrzucania może nie posiadać już odpowiedniej siły (sprężystości) do sprawnego i dynamicznego jej wykonania.

    W efekcie przerzutka może odmawiać posłuszeństwa, gdy zrzucamy na najmniejszą zębatkę.

    Największą wpadką jest pozostawienie „rozciągniętej” przerzutki na zimę. Wówczas należy się liczyć z najściem agenta przerzutkowego i mandatem w wysokości wielu nerwów na niedziałający sprzęt ;-)

    Pamiętajmy, aby z czasem wypracować w sobie odruch – za chwilkę postawię rower, więc przed zatrzymaniem się, zwalniam manetkami przerzutki. Takim działaniem przedłużamy dobrą formę naszego roweru.

  2. Wymiana linek.

    Oddając rower do serwisu klienci często proszą o ewentualną wymianę linek przerzutek lub/i hamulców. Słusznie, jednak… W tej kwestii warto być świadomym jakie linki mamy w rowerze. Jeżeli posiadamy zwykłe stalowe linki, które są słabo zabezpieczone antykorozyjnie to wymiana takowych jest uzasadniona, jako inwestycja zwiększająca niezawodność naszego roweru. Jednak wymiana na co ? No właśnie. Aby ta inwestycja była trafna, należy wymienić na coś lepszego.

    Lepsze są linki nierdzewne, a jeszcze lepsze linki nierdzewne szlifowane „slick”.

    Nazwa pierwszych mówi sama za siebie. Zastosowany materiał to stal odporna na warunki atmosferyczne (przynajmniej w teorii). Linki szlifowane to cięgna, które po skręceniu w zwój z drobnych drucików są dodatkowo szlifowane powierzchniowo. Dzięki czemu przekrój takiej linki to okrąg, a nie pseudo-okrąg składający się z wielu mniejszych. Ten technologiczny zabieg zmniejsza tarcie linki w pancerzu, a tym samym hamulce oraz przerzutki działają płynniej, bardziej precyzyjnie, trudniej ulegają zatarciu, nie wytwarzają wokół siebie nalotu powstałego z korozji.

    Koszt takich linek waha się od kilku do kilkunastu złoty za sztukę. Im ładniejsze opakowanie i bardziej znane logo, tym droższe ;-)

    Linki nierdzewne (zalecane) posiadają barwę zmierzającą w kierunku koloru złotego, linki zwykłe w kierunku srebrnego. Wiem, brzmi jak opis wyprawy, ale trudno to inaczej wytłumaczyć ;-)
         Postarajmy się odróżnić jakie linki mamy, sprawdźmy ich stan techniczny (czy nie są przerwane, postrzępione) i dopiero wówczas należy zastanowić się nad koniecznością ich wymiany. Są punkty, w których serwisanci mają prowizje od sprzedanych części w ramach serwisowania (szczególnie sieciówki), stąd część z nich z pewnością będzie klaskać uszami, słysząc że jesteśmy chętni na jakieś wymiany w naszym rowerze.
    Dobre linki nierdzewne nieuszkodzone, mogą nam posłużyć dosłownie kilka lat, tym samym pozwalają zaoszczędzić pieniądze. Planowany wydatek lepiej przesunąć na wymianę pancerzy w newralgicznych miejscach, które szczególnie są narażone na zabrudzenie wewnątrz przewodów tym samym utrudniając pracę innych części.

    Na koniec wspomnę o linkach powlekanych teflonem. Serwisując rowery mogę stwierdzić, że nie uważam aby linki te były warte swojej ceny. Faktycznie posiadają dosyć niski współczynnik tarcia, jednak posiadają też wady. Najbardziej znaczącą jest odrywanie się teflonowej powłoki od stalowego nośnika co czasami powoduje znaczące zapychanie się pancerza drobinami teflonu. Oczywiście nie zawsze, jednak jest to dosyć często występujące zjawisko. Ostatecznie uważam, że o wiele bardziej trafną inwestycją, jest zakup dobrych linek nierdzewnych typu „slick”.